Salon tokijski miał kilka ważnych premier. Niektóre rozgrywały się w świetle reflektorów, inne w ciszy torów prób, daleko od stolicy.

salon-tokioW Tokio królowały firmy japoń­skie. Nissan pokazał ciekawe mini autko, Mitsubishi silnik z bez­pośrednim wtryskiem benzyny, zaś Toyota zaprezentowała Priusa, au­to z napędem hybrydowym. To ważna i dziś jeszcze nie dość doce­niana premiera. Otóż po raz pierwszy w historii motoryzacji wprowadzono do seryjnej produkcji samochód z napędem hybrydo­wym. Wiele firm, choćby Volvo czy VW, już kilka lat wcześniej poka­zywały studyjne projekty przezna­czone jedynie do posmakowania przyszłości. Zaletą decyzji, którą podjęła Toyota jest to, że już nie w marzeniach, ale w rzeczywistoś­ci zrobiono krok, który otwiera drogę do nowych poszukiwań i to poszukiwań, które są sprawdzalne na rynku.O co chodzi w tym rewolucyj­nym pomyśle? Napęd hybrydowy to połączenie dwóch źródeł, które wprawiają auto w ruch. Z przodu samochodu mamy tradycyjny silnik spalinowy o pojemności 1.5 litra, z czterema zaworami na cylinder, pośrodku auta pod podłogą znaj­duje się komputerowy przetwornik energii i silnik elektryczny, z tyłu zaś baterie. Auto może więc być napędzane silnikiem benzynowym lub elektrycznym. Decyzja co do wyboru źródła napędu nie zależy od kierowcy, ale od komputera. To on decyduje, który napęd w danym momencie jest dla auta najwłaściw­szy. Gdy baterie są w pełni nałado­wane, auto podróżuje dzięki silni­kowi elektrycznemu, gdy baterie się wyładują, komputer włącza w czasie jazdy silnik spalinowy, któ­ry napędza auto i jednocześnie do­ładowuje baterie. Gdy uzupełnia zapas energii, samochód ponownie napędzany jest silnikiem spalino­wym. Są jednak i inne ciekawostki! Bywa, że auto napędzane jest obydwoma źródłami energii jednocześnie. Dzieje się to wtedy, gdy chcemy gwałtowniej przyspieszyć lub gdy wspinamy się pod górę i sa­mochodowi potrzeba więcej mocy.

salon-tokio3To wszystko sprawdzałem na to­rze prób. Auto wyposażone w auto­matyczną bezstopniową przekład­nię porusza się żwawo i cicho. Pierwsze zaskoczenie już na star­cie. Po uruchomieniu startera sil­nik pracuje przez chwilę, a po sprawdzeniu przez komputer wszystkich danych wyłącza się i bezszelestnie ruszamy. Na ekranie wyświetlane są informacje jaki jest stan baterii, ja­ki mamy zasięg, które źródło napę­du pracuje w danym momencie. Jazda Priusem to duża frajda choć­by z tego powodu, że dzięki niemu doświadczamy nowej epoki. A przy tym dzieje się to bez uszczerbku dla dynamiki, a z korzyścią dla ekonomii i ekologii. Samochód ma szybkość maksymalną 160 km/godz., spala 3-4 litry na sto kilo­metrów i wydala spaliny tak czyste, jak powietrze wielkiego miasta.

salon-tokio2Na torze prób mogliśmy dosia­dać także innych aut przyszłości. E- com to mini-elektryczne autko. Ładne jak kropla rosy, ale mało pożyteczne. Niewielki zasięg i ta­każ pojemność wnętrza. Ciekaw­szym rozwiązaniem jest Toyota RAV 4EV z felgami Enzo. Ta duża, napędzana sil­nikiem elektrycznym maszyna, ma zasięg na jednym ładowaniu baterii aż 220 km, a szybkość maksymalną powyżej 120 km/h.

Z porównania samochodów z napędem elektrycznym i hybrydowym zwycięsko wychodzi Prius. To chyba jest typ auta na najbliższe przełomowe lata. Na razie Prius trafi na rynki Japonii i USA, zaś do Europy dopiero w następnym stu­leciu.